Jak sensoryczni hakerzy sterują Twoim portfelem? | Blog "okiem praktyków" | Uniwersytet WSB Merito: Kobieta siedząca na ławce

Jak sensoryczni hakerzy sterują Twoim portfelem?

Dlaczego chipsy muszą hałasować, a drzwi auta „głęboko stukać”?

Legendarne badania prof. Charlesa Spence’a z Oksfordu (uwieńczone jak najbardziej zasłużonym Ig Noblem*) obnażyły intelektualną bezbronność naszego mózgu. Badani chrupali Pringlesy, słuchając w słuchawkach modyfikowanego w czasie rzeczywistym dźwięku gryzienia. 

Gdy wzmocniono głośność i wycięto niskie tony na rzecz częstotliwości powyżej 2 kHz, te same, czerstwe chipsy uznano za o 15% świeższe i bardziej chrupiące. Produkt był identyczny, zmieniła się tylko akustyczna iluzja.

Nic dziwnego, że producenci pakują przekąski w szeleszczące folie o głośności startującego myśliwca. Dźwięk opakowania to brutalny programista Twoich oczekiwań.

 

Zjawisko to wykorzystuje też gastronomia z górnej półki. W słynnej restauracji The Fat Duck lody o smaku boczku i jajka stają się w odczuciu gości bardziej „boczkowe”, gdy z głośników leci odgłos smażenia na patelni, a ostrygi zyskują na świeżości, gdy w tle słychać szum morskich fal.

Inżynieria akustyczna nie oszczędza też przedmiotów codziennego użytku. Pancerne trzaśnięcie drzwi samochodowych: głęboki, aksamitny dźwięk zamykanych drzwi w aucie premium nie wynika z grubości blachy, lecz z precyzyjnie dostrojonych uszczelek i tłumików rezonansu. Mózg słyszy „damped thud” i bezrefleksyjnie tłumaczy to jako „bezpieczeństwo i niemiecką jakość”. Akustyczna kropka nad „i”: wyraziste, zwięzłe kliknięcie zakrętki drogiego kosmetyku, etui na słuchawki czy puszki z napojem podświadomie wysyła komunikat: „wykonano precyzyjną operację”. Nawet jeśli ten kawałek plastiku w hurtowni kosztował dwa grosze.

 

Dotyk i tekstura. Ciężka flaszka, gęsta piana i iluzja skuteczności

 

Dlaczego niszowe perfumy albo drogie kremy są pakowane w ciężkie, zwarte szkło? Mózg cierpi na poznawcze lenistwo i stosuje proste równanie: ciężkie = wartościowe, luksusowe i skoncentrowane. Przelej ten sam specyfik do lekkiego, plastikowego opakowania, a w Twojej głowie natychmiast uruchomi się protokół „tania podróbka”. Matowe opakowania sprzedają bajkę o ekologii i naturalności, podczas gdy błyszczący plastik ma pachnieć sterylną technologią.

Jednak prawdziwy festiwal psychologicznej manipulacji odbywa się co rano w łazience. Piana w paście i szamponie obiektywnie rzecz biorąc wcale nie czyści lepiej. To po prostu uwięzione pęcherzyki powietrza. Ale mózg, niczym małe dziecko, potrzebuje wizualnego dowodu na to, że praca została wykonana (widzę pianę = brud znika). Aby uznać pastę za „bogatą i kremową”, inżynierowie reologii spędzają godziny nad badaniem wskaźnika stratności oraz granicy płynności. Piana nie może być zbyt rzadka ani zbyt napowietrzona - ma być gęsta i aksamitna, bo tylko taka zyskuje w oczach status profesjonalnej. Mrowienie i chłód po płynie do płukania ust czy toniku z kwasami to nie jest dowód na magiczną moc preparatu. Mentol oszukuje receptory zimna, a lekkie pieczenie to czysta chemostezja. Ale podświadomy masochizm podpowiada: „skoro szczypie, to znaczy, że działa!”.

Nawet rozpakowywanie tabliczki czekolady jest polem bitwy. Skomplikowane zagięcia papieru (Snail-Fold) i mikroskopijne wypukłości (Raised Dots) wywołują wrażenie obcowania z dziełem sztuki cukierniczej - i sprawiają, że bez mrugnięcia okiem płacimy za nią potrójną stawkę.

Kobieta trzymająca telefon w dłoniach

Wzrok i crossmodalność. Słodsza truskawka i oszustwo na „pękatą butelkę”

 

Badania pokazują, że mus truskawkowy podany na białym talerzu jest oceniany jako wyraźnie słodszy niż ten sam mus zaserwowany na czarnej ceramice.

A co z uwielbieniem dla rzemieślniczego piwa? Jak wykazali Thomas van Rompay i jego zespół z University of Twente w badaniach nad geometrią opakowań, kształt butelki drastycznie modyfikuje oczekiwaną cenę i jakość trunku. Butelka typu Bomber (pękata, o łagodnych łukach) podprogowo budzi skojarzenia z klasą premium i rzemiosłem znacznie skuteczniej niż prosta butelka typu Longneck. Ciepła etykieta z kolei „programuje” mózg na odnajdywanie w trunku nut owocowych - zanim alkohol w ogóle dotknie języka.

 

Zapach. Niewidzialny reżyser apetytu

 

Przełomowy eksperyment Richarda J. Stevensona i jego zespołu z 1999 roku wykazał, że wystarczy dodać aromat wanilii lub karmelu do czystego roztworu cukru, by badani uznali go za wielokrotnie słodszy. Mózg wyuczył się prostej asocjacji: wanilia = słodycz. Marketerzy nie muszą dodawać grama cukru, by oszukać percepcję.

Co więcej, zapach działa, nawet gdy go nie ma. Dynamiczny GIF przedstawiający gęstą parę unoszącą się nad filiżanką kawy aktywuje w mózgu korę węchową bardziej niż statyczne zdjęcie wysokiej rozdzielczości, wywołując natychmiastową chęć zakupu. Z kolei w segmencie luksusowej czekolady dodanie intensywnego zapachu tła podnosi prestiż marki, ale niesie ryzyko tzw. przeładowania hedonicznego (hedonic overload). Przy zbyt silnym bodźcu konsument rozpływa się w zachwycie nad marką, po czym uświadamia sobie, że właściwie stracił apetyt na sam produkt.

 

A co z wolną wolą?

 

Zanim sięgniesz w sklepie po ciastko w głośno szeleszczącej folii, bezalkoholowe piwo w pękatej butelce z matową etykietą albo zachwycisz się „aksamitnie pieniącym się” żelem pod prysznic - zatrzymaj się na ułamek sekundy.

W tym momencie nie kupujemy produktu. Kupujemy perfekcyjnie wyreżyserowany teatr multisensoryczny, w którym każdy decybel, gram, pęcherzyk piany i odcień zostały skalibrowane po to, by omotać układ limbiczny i wyłączyć logiczne myślenie.

Czy powinniśmy z tego powodu popadać w egzystencjalną paranoję? Skądże. Podziwiajmy kunszt tej inżynierii wrażeń. Ale jako konsument zastanówmy się, czy produkt faktycznie jest wart swojej ceny.

 

*Nagroda Ig Nobla to humorystyczne wyróżnienie przyznawane za autentyczne, często bardzo nietypowe badania naukowe, które zgodnie z mottem organizatorów „najpierw śmieszą, a potem skłaniają do myślenia”. Nagrody przyznaje od 1991 roku czasopismo popularyzujące nietypowe badania naukowe „Annals of Improbable Research”.

Kellogg’s, czyli jak zbudować śniadaniowe imperium | Blog "okiem praktyków" | Uniwersytet WSB Merito: Magdalena Murzyn
Magdalena Murzyn
  • Doradca i konsultant z zakresu marketingu, specjalizuje się w marketingu strategicznym, zarządzaniu marketingowym i badaniach marketingowych.

  • Od ponad 25 lat zawodowo związana z marketingiem. Od 10 lat wykładowca akademicki.

  • Opiekun Marketingowego koła naukowego KIWI. Kierownik merytoryczny studiów podyplomowych Digital Marketing Masterclass. Manager kierunku marketing i sprzedaż

  • Posiada certyfikat DIMAQ Professional. Członek Polskiego Naukowego Towarzystwa Marketingu. Członek Sektorowej Rady ds. Kompetencji Sektora Komunikacji Marketingowej.

Masz wątpliwości?

Nie wiesz, który kierunek jest dla Ciebie?

Już wiesz, co chcesz studiować?

Wypełnij krótki formularz i rozpocznij proces rekrutacji